Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wspomnienia Wiedzmy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wspomnienia Wiedzmy. Pokaż wszystkie posty

London Fashion Week - rozdział 41

i moje pierwsze doświadczenia w tej materii 


pokaz mody w londynie

Zagnieździłam się na dobre w pracowni i pomalutku, niepostrzeżenie, małymi kroczkami (tak, tak ... ja to potrafię), zaczęłam ustanawiać swoje warunki współpracy.

Normalnie nienormalne życie - rozdział 40

czyli czad w londyńskim wydaniu 



rozdział 40


Moje życie wskoczyło nagle w jedyne, pożądane przeze mnie tory, choć na razie wąskotorowe, czyli wracało do normalnej nienormalności lub nienormalnej normalności, co dawało mi już wyczuwalne szczęście i natychmiastowy powrót lekkości bytu. 

Moj pierwszy tydzien w studiu - rozdzial 39

i nieoczekiwana zmiana

 

pracownia mody

 

Jeździłam codziennie na 10 rano do studia po półtorej godziny w jedna stronę, ale nie przeszkadzało mi to ani trochę, bo wpadałam w fantastyczną atmosferę, entuzjastyczny klimat radosnego tworzenia, wśród kapitalnych ludzi.

Cudownie brzydka Kler była zawsze. 
Dlaczego cudownie brzydka? Bo ona nie przejmowała się swoim wyglądem, mało tego, ona podkreślała swoja brzydotę niesamowitymi ubiorami i zaskakującymi dodatkami we wściekłych kolorach. Motała jakieś kolorowe szmaty we włosach, z jednego ucha zwisał jej zawsze długi kolczyk z … na przykład plastikową, różowiutką portmonetką, albo pomarańczowym kosmatym miśkiem, albo szeroko uśmiechniętą żabą w groszkowym kolorze, albo …, och, można było się spodziewać wszystkiego i okraszone to zawsze niesamowitym makijażem. 

Koszmarny egzamin - - rozdział 38

w studiu dizajnerskim 

 

zwierzenia wiedzmy

Trafiłam! Nie wiem jakim cudem, bo nie było łatwo. Jechałam półtorej godziny, z trzema przesiadkami z Londynu Zachodniego, do Północno – Wschodniego. A tam trzeba znaleźć uliczkę przy dziwacznym skrzyżowaniu. Pod podanym numerem, była drewniana przedpotopowa brama wpasowana w fabryczny budynek równie stary. 
Poczułam dreszczyk emocji. 


Początek zupełnie nowego - rozdział 37

Moje pierwsze kroki w świecie mody 


początki życia w wielkiej modzie

Odpoczywałam, odsypiałam i odpoczywałam … . Odreagowywałam wszystko, co mnie zmęczyło od początku pobytu w Londynie. Nie zdawałam sobie nawet sprawy, jak bardzo byłam wyczerpana, a sprawiła to domowa atmosfera u moich przyjaciół i ich troskliwość. Nareszcie zaczęłam się czuć normalniej, choć wiedziałam, że to wciąż początek przedzierania się. Ale najważniejsze! Nagle prysł gdzieś lęk o moją tutejszą przyszłość. Dlaczego? Właściwie nie wiem.

Powitanie - rozdział 36

ze śpiewami przy gitarze





















Czy czułam tryumf wynosząc się na moich warunkach? 
Nie. Byłam kosmicznie zmęczona, wyczerpana do cna.
Po czasie dopiero dotarło do mnie, że dałam Chince naprawdę popalić. 
Nie będzie Chinka pluć nam ... .
Nie dość że odebrałam swoje pieniądze, a poprzedniczki wypadały bez wypłaty, co zdradził mi Szczuplutki, a o czym ja intuicyjnie wiedziałam, to jeszcze załatwiłam jej panieństwo dozgonne u wybrańca do założenia kajdan, i zostawiłam jej ten niebotyczny, koszmarny syf bez żadnej pomocy domowej na najbliższy czas, bo sądzę, że żadna nowa nie podjęłaby pracy w takim burdelu, oraz niedokończony abażur i fotel, a tapicer w Londynie kosztuje majątek.

Wyprowadzka - rozdział 35

z przytupem


wiedźma opowiada

No i nastał wyczekiwany poniedziałek, dzień mojej wyprowadzki. 
Musiałam jeszcze tylko odzyskać pieniądze. Popakowane walizki ukryłam pod łóżkiem tak że były niewidoczne.
Zgodnie z planem, nie wyszłam o 7 rano do pracy. 
Czekałam. I tak jak się spodziewałam, już 10 minut po czasie Chinka dopadła moich zamkniętych drzwi, waląc i wrzeszcząc, dlaczego jeszcze nie zeszłam, dziecko głodne potrzebuje śniadania a ty sobie spisz?! Schodź natychmiast !!!
Przez drzwi, spokojnie, poinformowałam ją, że nie zapłaciła mi za poprzedni tydzień i nie będę pracowała. 
To był szok, bo zamilkła kompletnie, zastanawiając się co z tym zrobić i najwyraźniej sprawiło jej trudność, bo zeszła naradzić się ze Szczuplutkim, co było już zupełnie niepojęte, bo nigdy nie brała jego zdania pod uwagę. 
Słyszałam z dołu podniesione glosy. Wyrzucała swoją frustrację moim absolutnie niespodziewanym zachowaniem, ale najwyraźniej udało mu się ją przekonać że jestem na prawie, bo po półgodzinie zjawiła się ponownie pod moimi drzwiami, i bardzo grzecznie, bardzo, zapytała, czy mogę otworzyć i zając się przez 15 minut małą, a ona pójdzie po pieniądze do pobliskiego bankomatu. 
Wzięłam dziecko do swojego pokoju, nie zamierzając schodzić w ten straszliwy burdel.

Wściekła jazda - rozdział 33

Plan na opuszczenie Chinki


rozdział 33 wspomnień Wiedzmy


- Co robisz, co robisz???! - wydarła się
- Kto Ci pozwolił!!!?
- Do tej pory jakoś nie potrzebowałam Twojego pozwolenia na realizacje moich wizji – odparłam zaskoczona.
- Ale ja nie chcę tej lamówki, nie chcę, nie chcę! Masz natychmiast to odpruć!
Krzyczała i tupała z dzieckiem na rękach.
Była w szale najprawdziwszym. Nie nadawała się do dyskusji. Nawet Szczuplutki odwrócił się od komputera zdumiony, co mu się prawie nie zdarzało.
Wyleciałam z pokoju jak z procy. Zamilkła, cisza nastała w całym domu i atmosfera że siekiera by nie przecięła.

Polecam

Komórki wiecznie żywe?

  Woda plazmowa Komórka jest nieśmiertelna.  To odkrycie z 1914 roku za które przyznano Nobla.   W 1912 r. naukowiec dr. Carrel opublikował ...