Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zwierzenia wiedzmy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zwierzenia wiedzmy. Pokaż wszystkie posty

Normalnie nienormalne życie - rozdział 40

czyli czad w londyńskim wydaniu 



rozdział 40


Moje życie wskoczyło nagle w jedyne, pożądane przeze mnie tory, choć na razie wąskotorowe, czyli wracało do normalnej nienormalności lub nienormalnej normalności, co dawało mi już wyczuwalne szczęście i natychmiastowy powrót lekkości bytu. 

Koszmarny egzamin - - rozdział 38

w studiu dizajnerskim 

 

zwierzenia wiedzmy

Trafiłam! Nie wiem jakim cudem, bo nie było łatwo. Jechałam półtorej godziny, z trzema przesiadkami z Londynu Zachodniego, do Północno – Wschodniego. A tam trzeba znaleźć uliczkę przy dziwacznym skrzyżowaniu. Pod podanym numerem, była drewniana przedpotopowa brama wpasowana w fabryczny budynek równie stary. 
Poczułam dreszczyk emocji. 


Mój rozwój duchowy

i co z moim pisaniem

wrozka Londyn



Wiem, ostatnio piszę rzadko, bo dopadło mnie coś takiego, że wkładanie tutaj energii wydaje mi się marnotrawstwem. 
Działanie w internecie to wymiana i jak ktoś po drugiej stronie jest i czyta, a rzadko jakoś daje o sobie znać, to ja nie czuję że to co robię ma sens.

Ta obecna niechęć do pisania tutaj, wynika też z mojego ekspresowego rozwoju duchowego od czasu obudzonej kundalini, o czym pisałam wcześniej TU, i tyle się dzieje, że czasami nie ogarniam i potrzebuję czasu aby się oswoić.

A to kilka objawów szalejącej kundalini: minęły mi bóle głowy, choć jeszcze czuję delikatny ucisk, przeszłam przez wypalanie wnętrza (rozumiem teraz jak się dokonują samospalenia), mam w sobie obecnie całkowity błogostan i świecę teraz na kilometry, moje dłonie stały się jeszcze skuteczniejsze w przesyłaniu energii, wpadają mi ciurkiem dokładnie takie lektury jakie potrzebne abym mogła dalej się rozwijać bez straty czasu, wokół mnie dzieje się mocno i z przytupem, i to jest to, co oswajam, stałam się jeszcze bardziej twórcza ... sporo tego. 
Ale najważniejsze to to, że wreszcie wiem, kim jestem i po co tu jestem, otrzymałam taką informację - jestem jednym z pierwszych Dzieci Indygo - i całe moje dotychczasowe życie, za jednym zamachem, wyjaśniło mi się, wreszcie zrozumiałam skąd mam to nieograniczone poczucie wolności i dlaczego pędziłam pod prąd z brawurową odwagą, drogo za to płacąc, a co i tak nie wyhamowało mnie nigdy... i nie będę już wymieniała wielu innych moich cech charakterystycznych dla Dzieci Indygo, bo jest tego multum, a kto mnie czyta uważnie i stale, wie więcej. 

OK. Idę się dalej rozwijać ... .

Chinka w żądzy zemsty - rozdział 34

i ja realizująca swój plan krok po kroku


smaki i zapachy emigracji

Z żelazną konsekwencją realizowałam swój plan.
Przemknęłam do łazienki i wzięłam błyskawiczny prysznic, bez zasłonki.
Byłam umówiona z przyjaciółmi u nich w domu, tymi z którymi mieszkałam dużo wcześniej drzwi w drzwi. Zadzwoniłam w trakcie szarpiącej drzwiami Chinki – co tam się u ciebie dzieje? – zareagowała na łomot przyjaciółka. 
- Opowiem Ci jak dojadę.
Dość długo się nie widzieliśmy, bo by dotrzeć tam, musiałam przejechać cały Londyn ze wschodniej strony na zachodnią. Zszokowałam ich opowiadaniem o porąbanej Chince. 
- A tak naprawdę chcę Was zapytać, czy wiecie może kto ma do wynajęcia pokój? Wy bywacie bardziej. 
- My mamy przecież wolny pokój. 
- Czyli mogę się do was wprowadzić w poniedziałek. Poproszę na tyle, ile mi zajmie znalezienie dobrego miejsca dla siebie? 
- Możesz się wprowadzić na dłużej, bo mały śpi w naszej sypialni i to jeszcze potrwa. Jesteś dla nas gwiazdką z nieba, bo mieszkanie jest strasznie drogie, więc będziesz wsparciem w opłatach. Nikogo obcego nie możemy przyjąć na pokój, bo dostajemy dofinansowanie i przepadłoby gdyby fiskus się dowiedział, a potrzebne, bo dokąd ja zajmuję się małym i nie zarabiam, ledwo ciągniemy.
Przyznałam im się, że na to właśnie liczyłam. Bardzo liczyłam.

Polecam

Komórki wiecznie żywe?

  Woda plazmowa Komórka jest nieśmiertelna.  To odkrycie z 1914 roku za które przyznano Nobla.   W 1912 r. naukowiec dr. Carrel opublikował ...