i ja realizująca swój plan krok po kroku

Z żelazną konsekwencją realizowałam swój plan.
Przemknęłam do łazienki i wzięłam błyskawiczny prysznic, bez zasłonki.
Byłam umówiona z przyjaciółmi u nich w domu, tymi z którymi mieszkałam dużo wcześniej drzwi w drzwi. Zadzwoniłam w trakcie szarpiącej drzwiami Chinki – co tam się u ciebie dzieje? – zareagowała na łomot przyjaciółka.
- Opowiem Ci jak dojadę.
Dość długo się nie widzieliśmy, bo by dotrzeć tam, musiałam przejechać cały Londyn ze wschodniej strony na zachodnią. Zszokowałam ich opowiadaniem o porąbanej Chince.
- A tak naprawdę chcę Was zapytać, czy wiecie może kto ma do wynajęcia pokój? Wy bywacie bardziej.
- My mamy przecież wolny pokój.
- Czyli mogę się do was wprowadzić w poniedziałek. Poproszę na tyle, ile mi zajmie znalezienie dobrego miejsca dla siebie?
- Możesz się wprowadzić na dłużej, bo mały śpi w naszej sypialni i to jeszcze potrwa. Jesteś dla nas gwiazdką z nieba, bo mieszkanie jest strasznie drogie, więc będziesz wsparciem w opłatach. Nikogo obcego nie możemy przyjąć na pokój, bo dostajemy dofinansowanie i przepadłoby gdyby fiskus się dowiedział, a potrzebne, bo dokąd ja zajmuję się małym i nie zarabiam, ledwo ciągniemy.
Przyznałam im się, że na to właśnie liczyłam. Bardzo liczyłam.