Symbol OM

OM najważniejsza mantra


To pierwsza głoska wszechświata, prasylaba. Odpowiednia wymowa (aum) powtarzanie tej głoski ułatwia osiągnięcie stanu głębokiej medytacji i oświecenia. Należy intonować głoskę długo i przeciągle na wydechu modulując głos. Pomoże w odnalezieniu spokoju i ciszy, połączeniu się z kosmosem oraz doświadczaniu siebie jako części wszechświata.
Znak graficzny oddziałuje pozytywnie na otoczenie, szczególnie tak piękny jak ten tu. Wysyła wibracje w kolorze białym ogólnie wzmacniające organizm człowieka pojawia się też energia odpowiadająca kolorowi niebieskiemu sprzyjająca wytworzeniu nastroju spokoju.
A ponieważ życzę wam cudownie spokojnych świąt, posyłam Wam ten wspaniały symbol.

Magia jemioły

Całuśna jemioła


jemiola

















Dawno, dawno temu, za lasami, za górami, druidzi uważali jemiołę za roślinę magiczną i wykorzystywali do leczenia wielu schorzeń. Liście i młode gałązki jemioły zawierają wiele substancji, które są aktywne biologicznie i to ta zbierana zimą zawiera najwięcej substancji leczniczych. Pomaga w problemach z oddychaniem, obniża ciśnienie, jest moczopędna i wspomaga leczenie miażdżycy. Wyciągi z jemioły używane są także w leczeniu raka zwiększając szanse przeżycia. Na temat jej działania powstało ponad 700 prac naukowych w których wskazano, że substancje jemioły mobilizują komórki układu immunologicznego.
Ale ostrzegam, w dużych ilościach jest trująca!
Szczególną moc magiczną ma jemioła ścięta w noc przesilenia zimowego, czyli właśnie tuż przed świętami Bożego Narodzenia. Wilia była nocą starzęśli, bo tak nazywano wigilię i jemiołę w staropolszczyźnie. Dla Magów była świętym zielem i potężnym talizmanem. Jest symbolem płodności, odrodzenia i mądrości.

W wigilię, przed pierwszą gwiazdką, należy zawiesić jemiołę w trzech miejscach domu:

Nad stołem gdzie przyniesie biesiadnikom szczęście i dostatek a składane pod nią szczere życzenia nabiorą magicznej mocy i się spełnią.

Nad drzwiami wejściowymi aby chroniła dom i mieszkańców przed wszelkim złem.

Nad kuchnią lub kominkiem gdzie będzie chroniła przed pożarem.

Całować się można pod każdym pęczkiem jemioły co przynosi szczęście zakochanym, a po każdym pocałunku należy zerwać jeden owoc. Zerwanie wszystkich, gwarantuje szczęśliwe małżeństwo i dzieci.

Powieszenie gałązki podczas nowiu nad drzwiami kogoś upatrzonego i zabraniu po pełni księżyca aby nosić najbliżej serca przyciągnie miłość.

Zerwany listek można włożyć do portfela zamiast łuski karpia, a gałązkę do walizki aby chroniła w podróżach.

Jeśli chcesz skarbu (cokolwiek to dla ciebie znaczy), pożółkłą gałązkę jemioły owiń na gałązce leszczyny tworząc różdżkę i w wigilie św. Jana, chwile po zachodzie słońca dotknij nią ziemi. 

Jemioły nie wolno wyrzucać, trzeba ją przechować cały rok aż do następnej, aby moc pozostała przy Was!


Smaki i zapachy emigracji - cz V

Bazary Londyńskie

market camden


Moja sytuacja w Londynie nie była już beznadziejna bo zaczęłam zarabiać jakieś pieniądze za najniższą stawkę krajową z czego 5£ tygodniowo zabierała agencja za pośrednictwo i pojawiali się klienci na tarota. 
Do tego dopadło mnie szczęście niewysłowione, ponieważ z pokoju obok pudełka zapałek w którym spałam na podłodze, wyprowadzili się lokatorzy i zarządzająca domem udostępniła mi dwuosobowe łóżko wciąż tylko za opłaty licznikowe, do czasu pojawienia się nowych chętnych do zamieszkania.
Po raz pierwszy od przyjazdu nareszcie się wyspałam i mogłam pobyć sama! To mnie tak uszczęśliwiło, że złapałam natychmiast porywisty wiatr w szerzej rozłożone skrzydła i wysyłałam dziesiątki CV do kwiaciarń, jednocześnie dłubiąc pierwsze tutaj czapki, szaliki, mitenki i szaleństwa z mojej głowy; w metrze, autobusach i po kolacji w domu, bo musicie wiedzieć, przywiozłam tu wszystkie swoje wełny. 
Gotowe rzeczy fotografowałam na pięknych Polkach. 

Mól Książkowy gatunek zanikający











Po czym poznać Mola Książkowego?


 
Wiecie? Ci co czytają, wiedzą!
Mól Książkowy jest trochę nieobecny tkwiąc w stanie alfa, a to powoduje że mało się odzywa albo wcale jeśli znalazł się przypadkiem wśród cyborgów dla Mola nieinteresujących a tak naprawdę nieistotnych. Nagabywany pytaniami, odpowiada półgębkiem lub uśmieszkiem. Uznany za niedostępnego gbura szybko zdobywa upragnioną przestrzeń świętego spokoju dopóki nie zderzy się z innym Molem Książkowym.
Takie spotkanie trzeciego stopnia powoduje przeskok obu Moli w stan Beta, co owocuje cudowną konwersacją we wspaniałym języku na obszarach zupełnie nieznanych cyborgom. Następuje cisza, bo Mole okazali się być kontaktowi, kontaktowi ale w sposób kompletnie niezrozumiały Cyborgom czytającym wyłącznie SMS-y i e-maile i słychać w tej ciszy jak rośnie szacun, tym bardziej, że okazuje się, dinozaury umieją się także posługiwać telefonem komórkowym i komputerem.
Mimo to Mole wolą czytać książki oryginalne, z zapachem, z szeleszczącymi kartkami, na piechotę, nie lecąc na skróty oglądaniem ekranizacji powieści wyłącznie, bo owszem oglądają, ale po przeczytaniu książki, lub jeśli nie, szybko dopadają sprawczynię filmu dla ustalenia zgodności, ale przede wszystkim aby wyświetlić swój własny film w trakcie czytania, często piękniejszy i ciekawszy.

PS. Dziękuję za inspirację do tego wpisu Molowi Książkowemu Magdalenie M. 

Smaki i zapachy emigracji - cz IV

Londyn w szpilkach


szpilki na stopach



Poszukiwanie zatrudnienia w Anglii rozpoczyna się na ogół od agencji pracy (jest ich dużo) produkujących niewolników na potrzeby zakładów pracy które potrzebują na szybko uzupełnienia w kadrze i są to miejsca gdzie jest ogromna rotacja z wiadomych powodów a gdzie żaden Anglik nigdy się nie zapędzi.

Trzeba się zarejestrować, co można połączyć z jednoczesnym założeniem konta w którymś z banków jeśli jest akurat na miejscu jakiś przedstawiciel – łapacz klientów, a był, więc skorzystałam i stałam się właścicielką pustego jeszcze rachunku w banku którego na oczy nie widziałam. 

Nawiasem mówiąc, jestem do dzisiaj w tym właśnie banku, dobrze trafiłam, nie licząc nadgorliwości w pilnowaniu pieniędzy. Za każdym razem kiedy wykonuję jakąś dziwną dla nich płatność, blokują mi kartę, ja lecę się tłumaczyć że to była moja transakcja, nikt się nie włamał, oni odblokowują, i tak w kółko. Prawie się już przyzwyczaiłam choć to wkurzające, ale lepiej tak niż lekceważenie niebezpieczeństwa defraudacji. 

Po zaistnieniu w agencji, musiałam chodzić codziennie na 7 rano do nich i czekać na dzień kiedy i mnie wreszcie wyczytają do jakiegoś zajęcia, bo tak to się odbywa. Trzeba pochodzić, bo to sprawdzian czy jesteś gorliwa. Byłam, i po kilku dniach zostałam wyczytana. Trafiłam do firmy która zajmowała się kolportażem prasy dla abonamentów. Pakowałam w wielkie koperty po kilka różnych pism z listy i naklejałam właściwy adres.
Do tego dnia byłam kobietą która mówiła o sobie przez 55 lat -  'urodziłam się w szpilkach i umrę w szpilkach', po 6-tej godzinie stania w jednym miejscu, zrezygnowałam ze śmierci w szpilkach. W panice kombinowałam, za co kupię sobie jakieś wygodne buty, najlepiej natychmiast. 

Ciąg dalszy będzie …

Wszystkie części - Smaki i Zapachy Emigracji

Smaki i zapachy emigracji - cz III

Co z tym językiem londyńskim?





















Bilet w jedna stronę sprawił, że nie kombinowałam – a może wrócić??? - na pewno bym nie wróciła, bo do czego, ale pewnie takie myśli pojawiły by się, a tak miałam wolną główkę i musiałam wziąć się za bary z moim nowym życiem bardziej niż myślałam.

Przede wszystkim napisałam do kwiaciarni e-maila, że są za daleko od mojego miejsca zatrzymania a innej opcji nie mam, wobec tego bardzo ich przepraszam ale muszę szukać czegoś bliżej. Jednocześnie rozpowiadałam i rozklejałam w polskich sklepach wiadomość że wróże z tarota za bardzo przystępną cenę. Już następnego dnia pojawiła się pierwsza klientka.

Jest coś takiego z moim Tarotem, który jak pisałam wcześniej sam mnie wybrał TU, że zawsze, ale to zawsze ratuje mi dupę, ale też nie rozpieszcza. Na przykład rzuca mi kłody pod nogi jak tylko odstąpię od wróżenia bo chcę odpocząć i za długo to odpoczywanie trwa. Obraża się, jak robię przepowiednie bez jednego choćby grosza, najwyraźniej uważa że ma być zapłacony i zacina się. 

Za pierwsze zarobione pieniądze pojechałam zwiedzać Londyn a w trakcie wybrałam sobie Westminster Bridge - most z niską barierką (na zdjęciu) aby łatwo było mi rzucić się w Tamizę jak nie dam rady zaistnieć tutaj i to nie jest żart. Po powrocie odkryłam maila z kwiaciarni która – uwaga – proponowała mi przyjazd mimo wszystko a oni mają dla mnie miejsce do zamieszkania, już dopytali. Dzisiaj wiem, że takie rzeczy się tu nie zdarzają. Pojechałam. I … nie znalazłam, no nie znalazłam ich, straciłam pól dnia i nie trafiłam. Jeszcze wielokrotnie zdarzyło mi się nie dotrzeć tam gdzie chciałam z tego samego powodu. Dlaczego? W Londynie trzeba sobie radzić samemu, bo większość ludzi nie wie co się znajduje za drugim rogiem nawet jeśli mieszkają w okolicy, no i z powodu języka ulicy którego wtedy nie rozumiałam w ogóle. 

Londyn to nieprawdopodobny konglomerat narodowościowy więc angielski niemalże na każdym kroku inny, rodowici wykształceni Anglicy natomiast na co dzień mówią ciągami posklejanych słów w jeden bełkot, bulgot jakiś, do kompletu dochodzi londyński cockney – język który powstał wśród najniższych warstw społecznych, głównie wśród złodziei którzy porozumiewali się między sobą tak żeby ich nikt spoza kręgu nie rozumiał szczególnie policja, a składa się wyłącznie ze slangu i gwary więziennej. Jest jeszcze cockney rymowany, taka gra słów, potem to poskracane, poprzycinane - bulba totalna i dla normalnych Anglików! Dzisiaj cockney rymowany jest cool, to styl życia i pole minowe dla tych którzy chcieliby cokolwiek zrozumieć a wyrok śmierci dla naśladowców.

Natomiast ja sama odkryłam, że kiedy mówię międląc gumę do żucia w buzi albo coś innego, mój angielski staje się zrozumiały na ulicy. 

Ciąg dalszy nastąpi ...

Polecam

Komórki wiecznie żywe?

  Woda plazmowa Komórka jest nieśmiertelna.  To odkrycie z 1914 roku za które przyznano Nobla.   W 1912 r. naukowiec dr. Carrel opublikował ...