Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Artyzm w życiu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Artyzm w życiu. Pokaż wszystkie posty

NIEMEN - mój osobisty kult

Moja miłość muzyczna


Na Niemenie się wychowałam, wielbiłam, słuchałam, znałam jego wszystkie utwory na pamięć i śpiewałam rozdzierająco całkiem nieźle. Sporo później dostąpiłam szczęścia spotkania osobistego i przegadania połowy nocy. Dokładnie tak wyglądał jak na tym zdjęciu, zdjął kapelusz, miał podpięte włosy wsuwką nad czołem z lewej.
Mój zachwyt jego twórczością uzupełnił się jeszcze o zachwyt osobowością.
Okazał się człowiekiem wyciszonym (sic!), niezwykle wrażliwym, eterycznym wręcz, mówiącym niemal szeptem (sic!), o ogromnej kulturze osobistej, co mnie wtedy zaskoczyło i wytrąciło z równowagi, bo spodziewałam się pijaka i ćpuna olewającego maluczkich.
To niezapomniane dla mnie spotkanie odbyło się na bankiecie (po jakiejś premierze, gdzie ja tańczyłam - dlaczego taka inteligentna kobieta robi nogami? - ON, dlaczego twoja inteligentna żona robi ciałem? - JA, a on zaszczycał gościnne na deskach), gdzie wszyscy pili, jedynie ON nie, jednak chętnie dotrzymywał towarzystwa, bawił się wspólnie do późna, po czym poszedł trzeźwiuteńki spać sam do swojego łózka hotelowego.
Cudowny człowiek, cudowny muzyk!
Dlaczego właśnie dzisiaj o nim piszę a nie w jego rocznicę śmierci na przykład?

SZTUKA

Bez Sztuki życie byłoby ... martwe


Pojęcie ”Sztuka” od wieków zasiada w ludzkiej głowie. Jest jednym z tych terminów, które od zawsze intrygowały i będą intrygować człowieka. Sztuka to narzędzie. Narzędzie w rękach ludzi. Nie można tego definiować jako jakiś martwy element kultury. To żyje. To wszystko co żyje w ludzkich umysłach i wychodzi z nich aby zmieniać światopoglądy, reformować uczucia i poruszać umysły innych ludzi. To dążenie, do utworzenia gdzieś na zewnątrz swoich myśli, stworzenie małej reklamy swojej duszy, wywieszanie bilbordu który krzyczy ”hej zobacz, to właśnie ja i moje myśli”. Od wieków w ludziach siedzi ”Sztuka” TO ta nieracjonalna część umysłu chcąca się wybić, wybić z racjonalnej wizji świata i pobiec w inną stronę. W stronę emocji i odczuć. Dlatego mówi się że sztuka jest odzwierciedleniem umysłu. Wytworem wywołanym natchnieniem i pracą, dla jednych sensem życia, przedmiotem studiów młodych ludzi, pasją, marzeniem, inspiracją… Tym wszystkim była i będzie Sztuka.. miejmy nadzieje jeszcze długo.
Marek Hłasko

Smaki i zapachy emigracji - cz 12

Bukiety po angielsku

 

flowers bouquet



Byłam już w Londynie 2 miesiące a wylądowałam tu w maju, domyślacie się zatem że moje czapki i szaliki na bazarze to nie był super pomysł, z czego oczywiście zdawałam sobie sprawę, ale chodziło mi przede wszystkim o dotknięcie nieznanego. Inna sprawa że jakoś nikt się nie dziwił, wywołałam natomiast poruszenie, głównie wśród innych sprzedawców którzy przychodzili oglądać co mam i … zachwycali się kunsztem.
Ku mojemu zdziwieniu, sprzedałam trzy czapki w środku lata, co pokryło mi koszty dojazdu i wynajmu stolika.

Muzyka to najczystsza magia - cz I

Muzyka zmienia stany świadomości


muzyka to magia


Muzyka przemawia do nas dźwiękami i drżeniami i odbieramy ją całym ciałem, również ci niesłyszący.
To najsilniej działający narkotyk bez brania czegokolwiek.

Jestem wyjątkowo mocno związana z muzyką. W młodości byłam zanurzona w muzyce totalnie, całkowicie, na maksa. Upłynniałam moje ADHD w dźwiękach nieporównywalnych z niczym tańcząc. Tańczyłam zawodowo, jednak najcudowniejsze chwile przeżywałam kiedy tańczyłam od siebie, bez żadnej choreografii, co robię do dzisiaj i polecam każdemu. To fantastyczna metoda na wytańczenie z siebie absolutnie wszystkiego i sięgniecie po uczucie najwspanialszego czystego szczęścia. Samo słuchanie niebiańskich dźwięków działa podobnie. Przepiękne wykonania utworów muzycznych wywołują u mnie często płacz z zachwytu, co następnie powoduje uczucie odrodzenia w wersji ulepszonej.

Smaki i zapachy emigracji - cz V

Bazary Londyńskie

market camden


Moja sytuacja w Londynie nie była już beznadziejna bo zaczęłam zarabiać jakieś pieniądze za najniższą stawkę krajową z czego 5£ tygodniowo zabierała agencja za pośrednictwo i pojawiali się klienci na tarota. 
Do tego dopadło mnie szczęście niewysłowione, ponieważ z pokoju obok pudełka zapałek w którym spałam na podłodze, wyprowadzili się lokatorzy i zarządzająca domem udostępniła mi dwuosobowe łóżko wciąż tylko za opłaty licznikowe, do czasu pojawienia się nowych chętnych do zamieszkania.
Po raz pierwszy od przyjazdu nareszcie się wyspałam i mogłam pobyć sama! To mnie tak uszczęśliwiło, że złapałam natychmiast porywisty wiatr w szerzej rozłożone skrzydła i wysyłałam dziesiątki CV do kwiaciarń, jednocześnie dłubiąc pierwsze tutaj czapki, szaliki, mitenki i szaleństwa z mojej głowy; w metrze, autobusach i po kolacji w domu, bo musicie wiedzieć, przywiozłam tu wszystkie swoje wełny. 
Gotowe rzeczy fotografowałam na pięknych Polkach. 

Smaki i zapachy emigracji - cz II

Kwieciste marzenia emigracyjne


kwiaty na stol
Miałam PLAN na rozpoczęcie nowego życia. Jeszcze w Polsce składałam przez internet odpowiednio przygotowane CV do kwiaciarni Londyńskich poszukujących pracownika, załączając zdjęcia moich własnych bukietów. Szczerze powiedziawszy nigdy nie miałam kwiaciarni, całe życie siedziałam w damskich ubraniach – najpierw miałam pracownię krawiecką gdzie szyłam moje projekty, a potem 2 sklepy z ciuchami, dodatkowo ciągle coś dłubałam na drutach i szydełkiem i miałam klientów na Tarota, wiodło mi się całkiem dobrze i było tak do czasu wyjścia za mąż za pracownika Siemens który jeździł po całym świecie i najchętniej zapakował by mnie na stałe do walizki zabierając wszędzie. Siłą rzeczy zrezygnowałam z własnego biznesu po długich rozmowach, bo widywalibyśmy się 3 miesiące w roku.
Wracając do Londynu - wzięło mnie na kwiaty, bo kocham kwiaty szaleńczą miłością i zawsze tworzyłam bukiety do domu, na różne okazje, często dodając wiązankę ślubną własnego pomysłu ubieranej przeze mnie pannie młodej. Zapragnęłam kwiatów, zapragnęłam być wśród kwiatów.
Na dziesiątki zgłoszeń, jedna kwiaciarnia zainteresowała się mną i umówiła na spotkanie w dwa dni po moim przyjeździe.

Jesienne dywagacje Wiedźmy

Z zadziwieniem o jesieni

































Nie lubiłam, nie znosiłam jesieni bardzo długo. Jesień miała niezwykle silny wpływ na moją psychikę. Jesienią ogarniała mnie niesprecyzowana, nieodparta tęsknota na granicy ciężkiej depresji. Nie radziłam sobie z tymi uczuciami tak dalece, że nawet wyjątkowe piękno tej pory roku nie było w stanie choć trochę poprawić samopoczucia. Najwyraźniej musiałam do jesieni dorosnąć, a właściwie DOJRZEĆ, a moje dojrzewanie trwało bardzo długo, dojrzewałam z wielkim opóźnieniem i bardzo wolno, aż w końcu udało mi się, raptem, kilka lat temu. Jesień to czas spokoju, refleksji, poezji, przemijania, wyciszenia, odpoczywania, senności, rozmarzenia ... a ja miałam w sobie tyle szaleństwa, łapczywości życiowej, że nie było ani sekundy na jesień, tym bardziej na rozmarzenie, marzenia to ja sobie wtedy spełniałam konsekwentnie! 
Dzisiaj kocham jesień, i tę cudowną złotą i tę pluchatą, kocham miłością głęboką, dojrzałą, już na zawsze i nie mogę się jej doczekać, tęsknię wręcz za jesienią, choć wciąż zachwyca również wiosna, ale jesieni nic nie przebije. Ta nagła miłość do jesieni jest największą niespodzianką mojego życia. Przyglądam się sobie w zadziwieniu i to zadziwienie mnie nie opuszcza, pomimo że jestem też w jesieni, więc przecież pasujemy do siebie jak ulał.
Cudownie jest być Jesienią w Jesieni. 

A Wy, jak macie z jesienią? Bo jesień nie jest obojętna nigdy nikomu.

NATURALNE MANDALE - dobre finanse


























Dzisiaj obdarowuję was kochani mandalą na bezpieczeństwo finansowe. Życzę wszystkim stałego, nieprzerwanego dopływu gotówki, dla których pieniądze nie są celem, a środkiem dla estetycznego, zdrowego, radosnego, pięknego, mądrego życia.

NATURALNE MANDALE























Posyłam wam dzisiaj kochani mandalę SIERPNIA na radosne smakowanie końca lata. Czy czujecie ten zapach, ten urok chwil, tę poezję letniego sierpniowego słońca? Cieszcie się jeszcze letnim czarem.

Polecam

Komórki wiecznie żywe?

  Woda plazmowa Komórka jest nieśmiertelna.  To odkrycie z 1914 roku za które przyznano Nobla.   W 1912 r. naukowiec dr. Carrel opublikował ...