Tragiczny los
Sen z
powiek spędzała mi jeszcze sytuacja psa w tym domu.
Otóż kochani
właściciele czworonoga, zrobili mu pod schodami w
przedpokoju, zamknięty boks wielkości ... samego Silvera. Słowo! Ten gigantyczny
pies (podobny do tego na zdjęciu), nie mógł się tam obrócić wokół własnej osi, a siedział w tej klatce caluteńkie dnie z wyjątkiem godzinnego spaceru, czasami krócej,
a czasami trochę dłużej. Biedak gryzł szczeble swojego więzienia za co był surowo karany, gryzł więc wtedy, kiedy nikt nie widział i zachowywał się dość nieprzewidywalnie. Łapał zębami kiedy się przechodziło obok, wyskakiwał nagle do góry próbując jakoś dotknąć człowieka, no różnie. Tragedia!
Nie mogłam, musiałam,
zapytałam.





