Mój rozwój duchowy

i co z moim pisaniem

wrozka Londyn



Wiem, ostatnio piszę rzadko, bo dopadło mnie coś takiego, że wkładanie tutaj energii wydaje mi się marnotrawstwem. 
Działanie w internecie to wymiana i jak ktoś po drugiej stronie jest i czyta, a rzadko jakoś daje o sobie znać, to ja nie czuję że to co robię ma sens.

Ta obecna niechęć do pisania tutaj, wynika też z mojego ekspresowego rozwoju duchowego od czasu obudzonej kundalini, o czym pisałam wcześniej TU, i tyle się dzieje, że czasami nie ogarniam i potrzebuję czasu aby się oswoić.

A to kilka objawów szalejącej kundalini: minęły mi bóle głowy, choć jeszcze czuję delikatny ucisk, przeszłam przez wypalanie wnętrza (rozumiem teraz jak się dokonują samospalenia), mam w sobie obecnie całkowity błogostan i świecę teraz na kilometry, moje dłonie stały się jeszcze skuteczniejsze w przesyłaniu energii, wpadają mi ciurkiem dokładnie takie lektury jakie potrzebne abym mogła dalej się rozwijać bez straty czasu, wokół mnie dzieje się mocno i z przytupem, i to jest to, co oswajam, stałam się jeszcze bardziej twórcza ... sporo tego. 
Ale najważniejsze to to, że wreszcie wiem, kim jestem i po co tu jestem, otrzymałam taką informację - jestem jednym z pierwszych Dzieci Indygo - i całe moje dotychczasowe życie, za jednym zamachem, wyjaśniło mi się, wreszcie zrozumiałam skąd mam to nieograniczone poczucie wolności i dlaczego pędziłam pod prąd z brawurową odwagą, drogo za to płacąc, a co i tak nie wyhamowało mnie nigdy... i nie będę już wymieniała wielu innych moich cech charakterystycznych dla Dzieci Indygo, bo jest tego multum, a kto mnie czyta uważnie i stale, wie więcej. 

OK. Idę się dalej rozwijać ... .

1 komentarz:

Porozmawiajmy ...
Włączona weryfikacja obrazkowa bo spam mi się wdarł.

Polecam

Twoje imie niesie kod

  kod częstotliwości  Twoje imię nie jest zwyczajne! Gdy ktoś mówi do ciebie po imieniu, wysyła określoną falę dźwiękową, która uderza w twó...