Mój stały klient
Piszę
dzisiaj o jednym z moich wieloletnich klientów, który mnie
niezmiennie zadziwia i wprawia w zachwyt totalny.
To młody prosty
mężczyzna, człowiek ziemi, ktoś kto nie wie, że dzięki takim
jak on nasza planeta jeszcze istnieje.
Przyszedł
do mnie kilka lat temu ze strachem w oczach.
Nie, nie, nie mnie się bał. Stracił poczucie wiary w sens tego co robi.
Przyjechał do Londynu
zarabiać pieniądze aby wesprzeć rodzinne gospodarstwo.
Narysował
mi to gospodarstwo na kartce, ze szczegółami.
– Tu była wygódka,
ale już zrobiłem prawdziwa łazienkę w domu, tu była taka dróżka
do nas, o taka, ale teraz zrobiliśmy porządną drogę bitą, o taką,
a tu jest staw co go oczyściliśmy, a teraz buduje, o tu, taka oborę nowoczesną … .
Wszystko to rysował i opowiadał z taką
miłością i zachwytem, że wiedziałam że zetknęłam się z czymś
wyjątkowym dzisiaj, najprawdziwszym.
Tyrał
jak szalony tutaj na lotnisku, a
jednocześnie rozglądał się za kobietą, bo jak powiedział, czas
już najwyższy założyć rodzinę.