Smaki i Zapachy Emigracji - cz XVII

Bazarowe życie na Camden

 

bazar na Camden

Trafiłam do działu rękodzieła, po pytaniu co przywiozłam. 
To co zauważyłam, to obłędne nagromadzenie towarów na każdym stoisku, no życia by mi nie wystarczyło na zapełnienie choćby jednego. 

Mój sklepik wyglądał zatem jakbym zapomniała się rozpakować do końca. 

Punkt dziesiąta zaczęli napływać pierwsi ewentualni klienci, a ja zamiast włączyć uśmiech numer siedem, dalej rozglądałam się za jakimś, jakimkolwiek! siedziskiem. Nic, ani pniaka czy kawałka skrzynki, a moja walizka z tych miękkich, nie było się nawet o co oprzeć. Mogłam zapomnieć o wdzięcznym dłubaniu na oczach gawiedzi. 
Ośmiogodzinne stanie, bo nie da się pochodzić za półtorametrowym blatem, znała zdaje się moja sąsiadka Chinka z autopsji, bo co jakiś czas dzieliła się swoim taboretem i łaskawie pozwalała przysiąść na trochę.

Smaki i Zapachy Emigracji - cz XVI

Handlara na bazarze Camden

 

czapka szydelkiem GGW Fashion Gallery
kapelusz szydelkiem GGW Fashion Gallery


















Rozejrzałam się po swoim mikroskopijnym pokoiku, czyli połową rzutu oka, następnego dnia w okolicach południa, bo znów odespałam, tym razem stres, bo ja mam jak Scarlett O'Hara z Przeminęło z Wiatrem, która mawiała: - Pomyślę o tym jutro.
Znów z cudownym poczuciem całkowitej wolności, wyciągnęłam spod łózka walizkę podróżną z moimi robótkami, przejrzałam co mam, popakowałam w przezroczyste torebki celofanowe, które wcześniej zakupiłam w różnych wielkościach za funta w funciaku.

Polecam

Terapia nowotworowa

 Człowiek wyleczony, cz ł owiek stracony! Rok 1931 - Dr Otto Warburg otrzymuje Nagrodę Nobla za odkrycie, że komórki rakowe nie mogą przetrw...