moda na traumy
Jeśli wszystko jest traumą, to nic nią nie jest!
Doszukiwanie się we wszystkim traum rozmywa prawdziwe cierpienie i paraliżuje psychiczną odporność. To budowanie emocjonalnego więzienia.
Ten zredukowany, skrajnie uproszczony przekaz psychologiczny stał się ostatnio dominujący, a ludzie traktują go jak prawdę objawioną.
Ci, którzy zbyt mocno uwierzyli w idee Freuda, zwłaszcza tę, która mówi, że większość naszych dorosłych problemów ma swoje źródło w dzieciństwie, zdecydowanie zagalopowali się w tropieniu rzekomych traum. Bo wcale nie jest tak, że wszystkie nasze problemy; psychiczne, emocjonalne, relacyjne, których doświadczamy w życiu dorosłym, muszą mieć swoje źródło w dzieciństwie. Bardzo wiele nie ma.
Optymistyczne jest to, że trudne zdarzenia z dzieciństwa czy też z przeszłości mogą stać się siłą, mogą stać się źródłem informacji o nas samych, jak bardzo jesteśmy silni i jakie mamy w sobie psychologiczne zasoby.To jeden z wielkich mitów w psychologii, że doznane we wczesnych etapach życia jakieś nadużycia, nieuchronnie prowadzi do zaburzeń psychicznych w wieku dorosłym.
W znakomitej książce pt. „50 wielkich mitów psychologii popularnej” autorzy tej pracy twierdzą, że nie zaobserwowano takiej zależności. Wręcz przeciwnie, zaobserwowano, że jednorazowe traumatyczne doświadczenie, wbrew pozorom może czynić ludzi psychicznie silniejszymi.
A ostatnio bardzo modna idea - "nieuświadomiona trauma z dzieciństwa" brzmi jak choroba bezobjawowa w czasie C19.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Porozmawiajmy ...
Włączona weryfikacja obrazkowa bo spam mi się wdarł.