poniedziałek, 21 października 2013

Śmierć i życie po życiu.



Święto Zmarłych już za chwilę, dlatego powiem dzisiaj co myślę o śmierci.
Chcę umrzeć w swoim czasie, spokojnie, bez żadnych podtrzymywaczy życia. Nie życzę sobie przeszczepów, respiratorów i innych maszyn zmuszających do życia na siłę, za wszelką cenę.
Jestem człowiekiem spełnionym, zrobiłam bardzo dużo i dalej robię, wciąż się rozwijam, ale już nic nie muszę, najwyżej mogę i będę działała tak długo jak długo mój mózg i moje ciało nie odmówią współpracy. Kiedy ten czas nadejdzie, chcę umrzeć natychmiast, bez czepiania się życia pazurami. Dlaczego? Dlatego, że najważniejsza w tym wszystkim jest dla mnie wysoka jakość mojego pobytu tutaj, kiedy jestem kreatywna i mogę spełniać swoje pomysły w komforcie psychicznym czyli mieć możliwość decydowania o sobie. Jeśli tego zabraknie, odejdę.
Są jeszcze inne powody dla których zniknę z tego świata bez żalu. Otóż na naszej planecie żyje dzisiaj 7 095 217 980 ludzi, umiera dwoje w ciągu sekundy a rodzi się pięcioro na sekundę (dane z lipca 2013 roku, źródło: Ludność Świata - Wikipedia). Maniakalny upór kościoła nad ochroną życia poczętego jest w tej sytuacji po prostu totalnie chory, najgłupszy z głupich. Również uporczywe przedłużanie życia cierpiącym męki bez nadziei na wyzdrowienie, ciężko schorowanym, lub wegetującym w niebycie ludzkim warzywom, jest tragicznym nieporozumieniem. Pozwólmy sobie na godną śmierć!!! Bądźmy gotowi na oddanie ciągle kurczącego się miejsca na naszej Ziemi przybywającym w zawrotnym tempie następcom, z własnej mądrej woli.
Osobiście, nie chcę też grobu. Chcę, żeby mnie spalono i rozsypano. Grób, to przymus składania widocznych dowodów pamięci również tym, którzy nienawidzili zmarłego. Najlepiej jak pozostanę w pamięci tych, którzy zechcą o mnie miło pamiętać wyłącznie.
I tym optymistycznym akcentem kończę, z zapewnieniem moich córek, że sprawdzę wykonanie tego co chcę a czego nie chcę zaraz przed i po śmierci ... Stamtąd.