środa, 15 kwietnia 2015

Smaki i zapachy emigracji - cz XIII

 Praca w angielskiej kwiaciarni

 

strelicja krolewska
Rozpoczęłam pracę w najprawdziwszej angielskiej kwiaciarni z angielską obsadą, co ma znaczenie bo atmosfera jest niezwykle uprzejma i dowiedziałam się natychmiast że ... nie znam nazw kwiatów tych mniej popularnych. Ratunku! Ja w ogóle nie pomyślałam o tym, no dziura w mózgu jakaś. Ale od czego spryt polski. Jak przychodził klient i prosił o trzy Bird of Paradise (co to do cholery jest - przecież ptaki to w zoologicznym?!!!), ja, z szerokim najszczerszym uśmiechem wskazywałam dłonią ogólnie na wszystkie pojemniki z kwiatami i zapraszałam aby sam sobie wybrał najładniejsze. Tym sposobem klient sam prowadził mnie do Strelicji Królewskich (na zdjęciu). Moja durnowatość w tej materii i takie właśnie radzenie sobie, spowodowało nawet, nie do wiary, pochwałę wyrażoną głośno przy wszystkich pracownikach od samej właścicielki, która wpadła incognito dla mnie udając klientkę - nikt! mi nie powiedział.

Kochani – oświadczyła – Gabriela ma wspaniałe podejście do klientów i proszę was abyście robili tak samo.
Z gotowymi bukietami nie miałam żadnych problemów, bo … robiło się setki identycznych w kilku zaledwie wzorach: małe - £25, średnie - £35 i duże - £45 (5 lat temu, teraz drożej). 
Ustawiało się je potem w rzędach: czerwone średnie, żółte duże, białe małe itd., do bólu.

bukiety angielskie
Średni bukiet to na przykład 3 czerwone róże, 3 czerwone gerbery, kaszka, duuuuużo liści zielonych (na zdjęciu tych liści nie ma), zapakowane w celofan z wodą i kolorowe papiery. 
Zdumiewające, bo te paskudy szły jak woda!
Zdarzały się ekstra zamówienia, gdzie mogłabym się wykazać, zaszaleć, ale robili je liderzy. 
A tak na marginesie, w wiązankach pogrzebowych obowiązuje kolor fioletowy i nie trzeba kwiatów układać w stożek.

Ponieważ nie miałam dostępu do kreowania, postanowiłam sama się bawić i w sprzyjających chwilach tworzyłam projekty wiązanek. Moja liderka dostawała wtedy zawałów i przerażona tłumaczyła machając rękami, że nie wolno, nie wolno, nie wolno tego robić. Jakby tu się pojawił ktoś z szefostwa teraz, ona wylatuje. Wyjaśnienia, że mieszczę się w cenach i że nowe pomysły powinny być cenione, bo straszliwa nuda i monotonia tu panuje, nie były przyjmowane nawet pod rozwagę. Zawały trwały krotko, bo moje autorskie bukiety natychmiast znikały, klienci doceniali ich urodę i odmianę, ale tylko oni.
Jak się łatwo domyślić moja praca w kwiaciarni szybko mnie rozczarowała.

kwiatowa aranzacja

To jest śliczna aranżacja kwiatowa.












Wszystkie części:   Smaki i Zapachy Emigracji