wtorek, 14 października 2014

Jesienne dywagacje Wiedźmy

Z zadziwieniem o jesieni

































Nie lubiłam, nie znosiłam jesieni bardzo długo. Jesień miała niezwykle silny wpływ na moją psychikę. Jesienią ogarniała mnie niesprecyzowana, nieodparta tęsknota na granicy ciężkiej depresji. Nie radziłam sobie z tymi uczuciami tak dalece, że nawet wyjątkowe piękno tej pory roku nie było w stanie choć trochę poprawić samopoczucia. Najwyraźniej musiałam do jesieni dorosnąć, a właściwie DOJRZEĆ, a moje dojrzewanie trwało bardzo długo, dojrzewałam z wielkim opóźnieniem i bardzo wolno, aż w końcu udało mi się, raptem, kilka lat temu. Jesień to czas spokoju, refleksji, poezji, przemijania, wyciszenia, odpoczywania, senności, rozmarzenia ... a ja miałam w sobie tyle szaleństwa, łapczywości życiowej, że nie było ani sekundy na jesień, tym bardziej na rozmarzenie, marzenia to ja sobie wtedy spełniałam konsekwentnie! 
Dzisiaj kocham jesień, i tę cudowną złotą i tę pluchatą, kocham miłością głęboką, dojrzałą, już na zawsze i nie mogę się jej doczekać, tęsknię wręcz za jesienią, choć wciąż zachwyca również wiosna, ale jesieni nic nie przebije. Ta nagła miłość do jesieni jest największą niespodzianką mojego życia. Przyglądam się sobie w zadziwieniu i to zadziwienie mnie nie opuszcza, pomimo że jestem też w jesieni, więc przecież pasujemy do siebie jak ulał.
Cudownie jest być Jesienią w Jesieni. 

A Wy, jak macie z jesienią? Bo jesień nie jest obojętna nigdy nikomu.