niedziela, 20 lipca 2014

Piramidy dystrybucji wylęgarniami szczurów

Nie myślałam, że forma marketingu istniejąca już 50 lat a pochodząca ze Stanów zwana dystrybucją sieciową, network marketing (nie mylić z internetem w obu przypadkach), piramidą dystrybucji lub marketing bezpośredni: Avon, Oriflame, Amway, Zepter … i wiele innych, ma się całkiem dobrze i to w czasach, kiedy mamy absolutnie wszystko czego potrzebujemy i czego nie potrzebujemy nie tylko w sklepach ale nie wychodząc z domu w internecie. 

Piszę dziś o tym, bo znów się z tym zetknęłam. 

To sekty ekonomiczne. Całość jest precyzyjną konstrukcją propagandową, a dokładniej, zastosowaniem technik behawiorystycznych, które współcześnie są zdyskredytowane głównie za postrzeganie człowieka jako mechanizmu, którym można dowolnie manipulować. Psychologia behawiorystyczna to potocznie "pranie mózgu". Człowiek złowiony w siec jest kształtowany i przygotowywany do skutecznego prania mózgów następców, bo to wylęgarnie zaślepionych szczurów tłumnie szkolonych nie tylko do sprzedaży bardzo drogich produktów ale też do agresywnej - podstępnej rekrutacji następnych, i następnych i następnych potencjalnych szczurów.

Prawda o zyskach tych firm jest taka że 95% dochodów trafia do kieszeni liderów założycieli piramidy.

Działanie tych firm polega na wiązaniu dystrybutorów produktów w sieć w taki sposób że aż 70 procent produkcji rocznej zużytkowują sami dystrybutorzy; obowiązkowe wykupowanie pakietów wstępnych, gromadzenie punktów dla zniżek na produkty – takie samonapędzające się kolo, a powodem tego jest przede wszystkim niezmieniająca się zasada, że każdy dystrybutor musi być użytkownikiem tego, co sam sprzedaje. Genialne!

Profity dystrybutora zależą tak naprawdę nie tyle od sprzedaży artykułów, ile od rozbudowy sieci i służy temu uczestnictwo w różnego rodzaju seminariach a za udział muszą oczywiście zapłacić z własnej kieszeni. Są to spotkania bardzo dokładnie wyreżyserowane zawierające liczne elementy oddziałujące bardzo silnie na psychikę, wszystko co sprzyja powstawaniu atmosfery zbiorowej euforii. „Sukces” – słowoklucz, pojawia się co kilka minut. Wszystkie techniki stosowane podczas takich spotkań to czysta manipulacja, to środki duchowego zniewolenia człowieka, aby wierzył  niezachwianie w budowanie własnego sukcesu a tak naprawdę pracującego niewolniczo dla elity.

Poznałam w swoim życiu już wiele lat temu niezliczoną ilość ludzi którzy na początku działalności tych firm na rynku polskim zostali wchłonięci w ten amerykański sen. 
Tylko 1 człowiek - słownie JEDEN zrobił faktyczną karierę i prawdziwe pieniądze w tym cyrku. Ale ... on miał po prostu wrodzone, niezwykłe predyspozycje do takiej działalności: charyzmę, talent gromadzenia wokół siebie oddanych ludzi ... ach mogłabym książkę o nim napisać. W każdym razie wszędzie gdzie się pojawiał natychmiast gromadzili się wokół niego wielbiciele. Ale też pracował 48 godzin na 24! Niemożliwe? Możliwe, bo on wykonywał taką ilość pracy w ciągu doby na którą inni potrzebowali tygodnia.
Dzisiaj to wrak. Zapłacił za SUKCES! dwukrotną utratą rodziny, trzema zawałami i udarem mózgu.
Pozdrawiam cię Piotrze z czułością.