poniedziałek, 3 marca 2014

Grzeczne dziewczynki piszą pamiętniki a niegrzeczne są na Majorce














T-shirt z takim napisem dostałam od ostatniego męża na wspomnianej Majorce jeszcze całkiem niedawno temu.
Setki razy zaczynałam pisać pamiętnik i nigdy nie udało mi się wytrwać dłużej niż kilka dni. Żyłam tak intensywnie, że nie znajdowałam czasu. Szkoda, pamięć jest zawodna i oj! miałabym o czym poczytać dzisiaj, wiem, bo przyjaciele przypominają mi różne, także ekstremalne często wyczyny, o których ja sobie spokojnie zapomniałam.

Miałam jednak od zawsze pewien genialny zwyczaj, co ci polecam i właśnie dlatego dzisiaj o tym piszę.
Przed Internetem pisałam listy a później e-maile do swoich najbliższych, nawet jak siedzieli za ścianą albo obok. Pisałam i piszę, bo nigdy nie zarzuciłam tej metody. Kiedy? Ano wtedy gdy trzeba omówić trudne, drażliwe sprawy, kiedy za cholerę werbalnie nie można się porozumieć. Można oczywiście krzyczeć pisząc, ale taki krzyk jest zdrowszy, bo muszę myśleć! przelewając słowa na papier, a myśląc nabieram dystansu i nie powiem tego, co prawdopodobnie wywrzeszczałabym bez zastanowienia. Zapewniam cię, że w ten sposób udało mi się też sprawić, że moi najukochańsi wreszcie mnie usłyszeli a i ja ich, bo jak wiadomo nie słyszymy się pomimo tysięcy słów wypowiadanych. Jak się domyślasz, korespondencja kwitła u mnie często bardzo ożywiona. Nadrabiamy wtedy zaległości epistolograficzne z lat!

Wracam do pamiętników, zwyczaju który zamiera, bo dzisiaj zapisujących wydarzenia z chwili jest na świecie zaledwie 3 procent. A powinniśmy pisać. To niezwykle skuteczna i darmowa terapia dla skołatanej, obolałej, zagubionej psychiki. Jeśli nie masz komu się wygadać lub po prostu nie chcesz, pisz, pisz, pisz! – wyrzuć to z siebie.
Udowodniono, że pisanie pamiętników leczy depresje, alzheimera a nawet przedłuża życie.
Jedyny wymóg takiego terapeutycznego pisania to absolutna szczerość. Tak. Trzeba wylać na papier wszystko aby się oczyścić.